Ponad 2 miliony złotych będzie kosztowała renowacja dwóch darłowskich świątyń. Parafiom udało się zdobyć blisko 1,3 mln unijnego wsparcia Dziś przybliżamy historię kościoła św. Gertrudy, który doczeka się m.in. odnowienia ścian wewnątrz. Kościół św. Gertrudy położony jest na północ od Bramy Kamiennej, na terenie cmentarza.

Zbudowany został w pierwszej połowie XIV wieku jako kaplica cmentarna. Najstarsza wzmianka o świątyni pochodzi z 1497 roku. Wtedy nawiedziła Darłowo wielka powódź. Kościół jest perłą gotyku z wpływami skandynawskimi.

Zbudowany jest z cegły na fundamencie z kamienia na planie sześcioboku. W świątyni zachowały się drewniane empory z XVII i XVIII wieku bogato dekorowane oraz ławy z końca XVI i połowy XVII wieku pokryte malowidłami (m.in. Lutra, Melachtona oraz świętych Piotra i Pawła).

Naprzeciw ołtarza znajduje się neobarokowy prospekt organowy i organy z 1860 roku. Po remoncie w latach 60-tych zaczęła pełnić funkcję kaplicy cmentarnej. 26 lipca 1990 roku utworzono parafię św. Gertrudy. W 1990 roku odkryto w świątyni polichromie figuralne (Madonna na tronie, ornamenty roślinne oraz klęczące postaci).

Co ciekawe, o świątyni krążą dwie legendy (spisane w książce "Legendy powiatu sławieńskiego" pod red. Jana Sroki. Tłumaczyła je Brygida Jerzewska): W dawnych czasach na Bałtyku szalał potężny sztorm. Fale były wysokie jak domy i wody morskie sięgały aż do górki, na której dziś jest cmentarz. Jakiś statek dryfował w stronę Darłowa. W każdej chwili fale mogły go rozbić o brzeg. Wśród pasażerów znajdowała się duńska księżniczka Gertruda. W obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa modliła się do Boga i przysięgała, że jeśli zostanie uratowana to w miejscu lądowania wybuduje kościół. Statek zatrzymał się na łąkach koło górki cmentarnej.

Księżniczka Gertruda dotrzymała słowa i na najwyższym miejscu wybudowała kościółek. Druga legenda brzmi tak:Księżna Gertruda spędziła lata młodości na zamku w Kamieniu Pomorskim, a dopiero jako dorosła dama przeniosła się na darłowski zamek do księcia Bogusława, krewnego ze strony matki. W tym samym czasie na zamku bawili Ryszard i Wilhelm, krewni księżnej, którzy chcieli ją poślubić. Starszy Wilhelm miał charakter gwałtowny i namiętny, co nie podobało się Gertrudzie. Księżna wolała łagodnego Ryszarda.

Pewnego pięknego, słonecznego poranka Gertruda stała na zamkowym balkonie słuchając śpiewu słowików. Pełna radości rzuciła przechadzającemu się po ogrodzie zamkowym Ryszardowi różę w dowód wdzięczności za przemiłe pozdrowienie. Wilhelm zauważył niewinny gest i od tego czasu pałał nienawiścią do brata. Pełen zazdrości wezwał Ryszarda na pojedynek pod balkonem Gertrudy. Wilhelm nie słuchając słów brata o pojednaniu przebił go mieczem. Dopiero kiedy Ryszard leżał martwy Wilhelm oprzytomniał.

Tak przeląkł się swojego haniebnego czynu, że własnoręcznie przebił się mieczem. Gertruda nie mogła zapomnieć o strasznym wydarzeniu. Każdej nocy śnili jej się bracia i namawiali ją do podróży do Świętego Grobu. W końcu kazała wyposażyć statek i razem z dwiema damami dworu i kasztelanem zamkowym wyruszyła do Jerozolimy. Kiedy statek był już blisko Darłowa rozpętała się straszna burza. W obliczu śmierci Gertruda ślubowała wybudować kościół, jeśli uratuje się z opresji. Mocno uszkodzony statek osiadł na górce koło cmentarza. Gertruda dotrzymała słowa, o czym świadczy stojący do dziś kościół.